O tej sytuacji powiadomił nas jeden z rodziców. Piszemy o niej, choć zdecydowaliśmy się nie ujawniać, o jaką konkretnie szkołę chodzi, a także nie podawać żadnych nazwisk - także dyrektora i wychowawczyni klasy. Opisana przez nas historia wydarzyła się w podstawówce w Lesznie, w klasie siódmej - to na tę chwilę musi wystarczyć.