Zamknij
REKLAMA

Odszedł człowiek, którego wspominać będą pokolenia "jedynkowiczów"

19:40, 27.06.2022 | jrs, fot. I LO Leszno / Facebook
Skomentuj jrs, fot. I LO Leszno/Facebook
REKLAMA

W poniedziałek rano w wypadku, do którego doszło na przejściu dla pieszych w Lesznie, zginął Jerzy Kobylański, emerytowany nauczyciel I Liceum Ogólnokształcącego. Miał 79 lat.

"Jedynka" na facebooku tak wspomina swojego profesora: 

"(...) Jurku, w podróży z gwiazdy na gwiazdę spoglądaj czasem na nas. My będziemy wypatrywać Ciebie. Z wielkim smutkiem informujemy o nagłej śmierci Jerzego Kobylańskiego, emerytowanego nauczyciela przysposobienia obronnego.
Charyzmatyczny człowiek, którego wspominać będą pokolenia Jedynkowiczów. Cześć Jego pamięci!".

Pan Jerzy był przez lata związany z LKS Szawer Leszno. Agnieszka Kielaszewska, była prezes klubu napisała:

"Wielka strata dla speedrowera!
Człowiek który nigdy nie odmówił pomocy, człowiek który służył dobrą radą i swoim wieloletnim doświadczeniem.
Będzie mi Pana Panie Jurku bardzo brakowało! Dziękuję za lata współpracy!".

***

W 2019 roku na łamach Gazety "ABC" pisaliśmy o Jerzym Kobylańskim.

Poniżej cały tekst.

Człowiek z zasadami

Jerzy Kobylański nigdy się nie spóźnia, nienawidzi chamstwa, nie przepada za muzyką góralską, nie ma zwyczaju narzekać i lubi obejrzeć dobry boks. A dopóki zdrowie pozwali, chce działać w leszczyńskim speedrowerze.

Fot. Gazeta "ABC"

Ten sport w jego życiu pojawił się przypadkowo. 

- Kolega z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zaprosił mnie na trening speedrowerowców. Mówił: zobaczysz jak jeżdżą, może się na coś załapiesz. No to poszedłem. Ówczesny trener Mirek Juskowiak zapytał mnie, czy nie dołączyłbym do drużyny? Odpowiedziałem: mogę spróbować.

Jerzy Kobylański związał się z drużyną, która jeździła pod szyldem Unii Leszno. Kiedy się rozpadła: 

- Trafiłem na trening do Szawera i działająca w nim Grażyna Banasik zaproponowała mi współpracę. Zgodziłem się, tym bardziej, że zawsze miałem kontakt z młodzieżą. Najpierw w wojsku, potem jako nauczyciel w I Liceum Ogólnokształcącym, w sumie to ponad 50 lat. 

Pan Jerzy wspomina, że w życiu trzyma się kilku zasad.

- W domu dziecka tylko raz spóźniłem się na śniadanie i go nie dostałem. Zapamiętałam to na resztę życie, dlatego nie spóźniam się o sekundę.

Pan Jurek jeszcze w Unii Leszno zrobił licencje kierownika zawodów i sędziego. Na zawodach LKS Szawer Leszno można go zobaczyć w parkingu pośród zawodników, a niekiedy jak sędziuje. Przez jakiś czas był także trenerem.

- Mieszkałem niedaleko toru, a kiedy prezes Piotr Banasik poprosił mnie o bycie trenerem uznałem, że godzinkę czy półtorej mogę przecież na to poświęcić.

Jeśli chodzi o sędziowanie, w jego ocenie to trudna działka.

- Ale nigdy nie miałem kłopotów z komisją sędziowską.

Panu Jurkowi odpowiada speedrower, bo to nie za głośny sport, zasady są prawie takie same jak na żużlu, z wyjątkiem tego, że za poruszenie taśmy zawodnik zostaje wykluczony.

- Nigdy nie lubiłem tłoku, a na speedrowerze go nie ma i jeszcze spokojnie można pogadać z chłopakami.

J. Kobylański nie zaprzecza, że jest cholerykiem, ale nie na zawodach. Wtedy zachowuje spokój.

- Jestem odporny psychicznie i trudno mnie złamać, wprawdzie miałem przełożonych, którzy próbowali, ale oni odeszli, a ja zostałem. Nie przejmuję się wieloma rzeczami i się nie skarżę. W wojsku nabawiłem się kontuzji kręgosłupa, która po latach się odezwała, ale pokochałem ból.

Robi to co lubi, nie docieka czy jest lubiany.

Jeśli chodzi o zawodników, przyznaje, że woli pracę z tymi najmłodszymi.`

- Dzieciaki są wdzięczniejsze i bardziej posłuszne, a w starszych grają emocje, czują adrenalinę. A ja staram się ich uchronić przed kalectwem. Tłumaczę im, że najważniejsze jest zdrowie. Speedrower to sport kontaktowy, dlatego tłumaczę: nie pchaj się, ktoś musi wygrać, ktoś musi przegrać. Satysfakcja tak, ale nie za wszelką cenę.

Pan Jerzy podkreśla, że w speedrowerze profitów nie ma, wszyscy od zawodników po działaczy pracują społecznie.

- W tym jest jakiś narkotyk (śmiech)

Jeśli chodzi o współpracę z prezes Agnieszką Kielaszewską i wiceprezes Aleksandrą Michalską, które od kilku lat kierują Szawerem, tak ją komentuje: 

- Nigdy nie miałem za wielu kolegów. Zawsze lepiej dogadywałem się z kobietami, są konkretniejsze. 

Pan Jurek uważa, że dopóki zdrowie będzie dopisywało, zamierza działać w Szawerze, bo to lepsze niż siedzenie z pilotem przed telewizorem. A że tor ma niedaleko, to nie robi problemu, by na niego wpaść jeśli tylko jest potrzebny.  

***

Agnieszka Kielaszewska, prezes LKS Szawer Leszno:

- Pan Jurek służy dobrą radą, nigdy nie odmawia jeśli jest potrzebny, dla niego nie ma rzeczy niemożliwych i zawsze staje na wysokości zadania. To jest człowiek z zasadami. Przez naszych zawodników jest poważany i szanowany. Panu Jurkowi nikt się nie sprzeciwia i głupio nie odpowie. Wiem, że jest cholerykiem, ale potrafi opanować nerwy, dlatego od lat jest kierownikiem parkingu, bo w takim miejscu jego opanowanie i spokój się przydają.

(jrs, fot. I LO Leszno / Facebook)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

WarwikWarwik

0 0

Obywatel major był miły, aż do bólu. na lekcji PO pokazał nam swoją dupę. 08:57, 08.07.2022

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
0%