Drugie zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach PGE Ekstraligi odnieśli żużlowcy Fogo Unii Leszno. W niedzielę pokonali na swoim torze Gezet Stal Gorzów 50:40, ale wcale tak łatwo nie było w konfrontacji z osłabioną drużyną gości.
Po dwóch udanych spotkaniach - u siebie z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa i na wyjeździe z Pres Grupą Develperską Toruń - rywalem leszczyńskiego zespołu była ekipa z Gorzowa. Ten zespół też dobrze rozpoczął rozgrywki, bo na inaugurację wywiózł punkt z Grudziądza, a tydzień później stoczył zacięty, minimalnie przegrany pojedynek u siebie z Betard Spartą Wrocław.
W Lesznie żużlowcy z grodu nad Wartą musieli sobie jednak radzić bez jednego ze swoich liderów. Mowa o Andersie Thomsenie, który zanotował groźny upadek w turnieju Drużynowych Mistrzostw Europy w Pardubicach. Duńczyk złamał trzy żebra oraz kręg lędźwiowy L5 w kręgosłupie.
Gorzowianie zastosowali zastępstwo zawodnika i trzeba przyznać, że do pewnego momentu radzili sobie na Smoczyku bardzo dobrze. Po trzech wyścigach wygrywali 12:6. "Byki" doprowadziły do wyrównana (15:15), ale w szóstym wykluczony został Piotr Pawlicki za spowodowanie niebezpiecznej sytuacji na torze po zderzeniu z Jackiem Holderem. Australijczyk był tym w zespole gości, który trzymał wynik Gorzowianom. Wystąpił aż w siedmiu biegach, zdobywając w nich 17 "oczek".
Podwójna wygrana w 7. gonitwie dała gościom aż 8-punktowe prowadzenie (25:17). Przez moment pachniało zatem niespodzianką. Gospodarze mieli na tym etapie rywalizacji ogromne problemy z dopasowaniem się do nawierzchni. Przegrywali też starty.
- Tor był dzisiaj zdecydowanie inny i w inny sposób przygotowany. Wcześniej były na nim robione tak zwane kreski, a dzisiaj ich nie było. Im szerzej tym nawierzchnia była minimalnie przyczepniejsza, ale też zrobił się taki piach i strasznie się kurzyło. To na pewno nie pomagało - powiedział Janusz Kołodziej.
Potwierdził to też zawodnik gości.
- Dzisiaj ten krawężnik mocno różnił się od zewnętrznej części toru i faktycznie brakowało tych frezów z poprzedniego meczu w Lesznie. Teraz był zbronowany i dobity - zdradził Paweł Przedpełski.
Ostatecznie Leszczynianie poprzestawiali się i znaleźli to co trzeba w swoich motocyklach. Od 8. pojedynku dnia inicjatywa przeszła w ich ręce i przed biegami nominowanymi wygrywali 43:35. Uzyskanej przewagi nie roztrwonili, a nawet nieznacznie ją powiększyli, wygrywając 50:40.
UNIA: Grzegorz Zengota 2+1 (1*, 1); Janusz Kołodziej 7 (3, 0, 3, 1, 0); Ben Cook 13+1 (2, 3, 2*, 3, 3); Keynan Rew 10 (2, 1, 3, 3, 1); Piotr Pawlicki 8+1 (0, w, 2*, 3, 3); Nazar Parnicki 7+1 (0, 2*, 3, 1, 1); Kacper Mania 3 (1, 1, 1).
STAL: Jack Holder 17 (3, 3, 3, 2, 2, 2, 2); Anders Thomsen (Z/Z); Marcel Szymko ns. Oskar Chatłas 0 (0); Paweł Przedpełski 7+2 (1, 2*, 1, 2, 1*, 0); Oskar Paluch 3+1 (2*, 1, 0, 0); Adam Bednar 6 (3, 0, 0, 3, 0, 0); Mathias Pollestad 7 (0, 2, 2, 1, 0, 2).
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"12381"}
::reaction{"type":"full","item":"85950"}
::news{"type":"see-also","item":"85935"}
::news{"type":"see-also","item":"85929"}
::news{"type":"see-also","item":"85920"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz