Kolejna porcja zdjęć z rejsu dookoła świata. Kapitan Mirosław Lewiński ruszył w dalszą podróż.
Pisze do nas z Markizów:
- Nie sądziłem, że jeszcze napiszę cokolwiek o Markizach ale jako, że niezbadane są wyroki opatrzności na samym końcu tuż przed wypłynięciem na Tuamotu trafiłem do Daniel”s Bay i oniemiałem. Wypłynięcie z stąd po jednym dniu byłoby totalną ślepotą i brakiem wrażliwości na piękno. Odkrywca tej zatoki miał dużo szczęścia bowiem z wody jest niewidoczna i gdyby nie GPS, przepłynąłbym obok nigdy tam nie trafiając. Płynie się wprost na kilkusetmetrowe skalne klify i nagle po prawej stronie ukazuje się otoczona zewsząd wysokimi górami Zatoka Danielsa. Nazwana tak od imienia romantyka, który tam mieszkał przez lata. Skalne klify wokół mają ponad 300metrów, imponujący widok. U podnóża gór leży wioska ,w której mieszka dziewięć rodzin.
Wszyscy szczęśliwi bo nie gnębi ich specjalnie rozwój kariery zawodowej, wokół mnóstwo owoców, na skałach kozy, w lesie zdziczałe świnie, a jedzenia mnóstwo i to w zasięgu ręki.
Pobyt leszczyńskiego żeglarza na Markizach zakończył grillowany kozioł na kolację z rumem.
- Ostatni wieczór był niezapomniany - relacjonuje Lewiński z pokładu swojego jachtu Ulysses. - Potwierdził on, że znajomość języka nie jest kluczowa w komunikacji międzyludzkiej, a atmosfera może być taka, że przy rozstaniu ściska serce. Wymiana serdeczności, podarków i w drogę.
Pociesza mnie, że Władysław Wagner płynął siedem lat a ja jestem w drodze dopiero dwa, mam więc trochę czasu.
MIW, fot. M. Lewiński
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz