W poniedziałek w samo południe przed szpital w Lesznie wyszli lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni, pracownicy administracyjni, przedstawiciele związków zawodowych. Protestują przeciwko nieuzasadnionym i szkodliwym działaniom Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu, zmierzającym - ich zdaniem - do zmniejszenia rangi szpitala, a nawet do celowego doprowadzenia do jego upadłości.
Bezpośrednią przyczyną zwołania protestu było odwołanie dyrektora Piotra Jeske, który z dnia na dzień stracił stanowisko. Oficjalnie odszedł sam, ale mówi się, że rezygnacja została na nim wymuszona.
- Czujemy się oszukani, zawiedzeni i po raz kolejny tracimy poczucie bezpieczeństwa i możliwość spokojnej pracy - mówiła w imieniu związkowców Hanna Kotomska, przewodnicząca Komisji Międzyzakładowej NSZZ Solidarność przy Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Lesznie.
- Na tym proteście nasze działania się nie zkończą - zapewniała w obecności kamer Czesława Podemska, szefowa Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia.
Pracownicy są jednomyślni. Głos w imieniu ordynatorów oddziałów zabrał lekarz Jacek Adamczak:
- Wszystko się w czwartek zawaliło. Przyjęcie wymuszonej rezygnacji ze stanowiska przez dyrektora Piotra Jeske uważamy za błędne, krzywdzące i prowadzące do destabilizacji i zapaści naszego szpitala.
Zdaniem kadry ten dyrektor miał realną wizję wyprowadzenia szpitala z kryzysu, czego dowodem miał być ten rok, który po raz pierwszy od wielu lat ma zakończyć się zyskiem dla szpitala. To zdaniem pracowników spowodowało, że w trybie pilnym podjęto decyzję o jego odwołaniu. Bo jeśli szpital będzie dochodowy, to trudniej będzie go sprywatyzować.
Pracownicy zapowiadają, że będą protestować do skutku. Nie godzą się na to, by ktoś z Poznania burzył ich spokój i destabilizował pracę.
- Może ktoś chciał nas skłócić?! Nić z tego! Takie sytuacje nas konsolidują. Będziemy tak długo walczyć, aż ktoś stanie w obronie naszego szpitala i przyzna nam rację, że działania Urzędu Marszałkowskiego są szkodliwe i wymierzone w ten szpital - mówili związkowcy.
Teraz będą czekać na ruch poznańskich urzędników. Zarówno ordynatorzy, jak i związki zawodowe działające przy szpitalu wysłali do marszałka faxem i pocztą swoje zdecydowane stanowisko. Wyrazili nadzieję, że może marszałek Marek Woźniak nie zna całej sytuacji.
- Myślę, że gdyby miał rozeznanie, tak nieodpowiedzialnej decyzji by nie podjął - mówiła Kotomska.
O ferment obwiniają członka Zarządu Województwa Wielkopolskiego Leszka Wojtasiaka, który odpowiedzialny jest za sprawy szpitalnictwa w naszym województwie. To przede wszystkim w niego wymierzone były hasła z transparentów, choćby to: "Wojtasiak - łapy precz od leszczyńskiego szpitala" czy "Nie było Wojtasiaka - był spokój".
(kin) Fot. J. Kuik
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz