Pięć minut przed godziną 4 rano strażacy odebrali zgłoszenie o płonącym kontenerze przy supermarkecie Nomi w Lesznie. Żywioł okazał się bezwzględny i szybko opanował cały budynek. Mimo zaangażowania ogromnych sił zawodowej i ochotniczej straży pożarnej spłonął niemal doszczętnie.
Kilka tygodni temu z ogniem poszedł market meblowy przy ul. Racławickiej, a teraz pawilon sieci Nomi. To dziwne i z uwagi na tą samą godzinę powstania obu pożarów może prowokować do tworzenia przeróżnych scenariuszy.
W Nomi większość towarów to była łatwopalna: farby, kleje i rozpuszczalniki, materiały z drewna.
Leszczyńscy strażacy zawodowcy skierowali do akcji 6 zastępów. Wsparli ich koledzy z Gostynia oraz jednostki ochotnicze z okolicy. Przy tej sile ognia koncentrowali się jednak przede wszytkim na udaremnieniu jego rozprzestrzeniania.
Strażacy spędzą na miejscu zdarzenia jeszcze wiele godzin, gdyż ogniska pożaru będą się odradzać. Straty liczone będą w milionach złotych. W zdarzeniu nie było ofiar wśród ludzi. Do atmosfery przedostało się za to sporo toksycznego dymu.
(JAC), Fot. J. KUIK i E. Baldys
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz