Piąty ligowy mecz w tym sezonie mają za sobą żużlowcy Fogo Unii Leszno. W piątkowy wieczór rywalizowali w Grudziądzu z miejscowym Bayersystem GKM-em. Ulegli gospodarzom 40:50.
Goście po raz drugi w obecnych rozgrywkach musieli sobie radzić bez Janusza Kołodzieja, stosując za kapitana drużyny zastępstwo zawodnika.
- Myślę, że to może być mały atut po stronie gości. My wiemy, że Unia obchodzi dzisiaj 88-lecie istnienia. Ślemy im życzenia, ale prezentu nie przewidujemy - mówił przed spotkaniem Robert Kościecha, szkoleniowiec GKM-u.
Mimo osłabienia Leszczynianie przystępowali do meczu w bojowych nastrojach. Zapowiadali, że mają już dość "ładnych" porażek na wyjazdach i chcieli powalczyć o pierwsze w tym sezonie zwycięstwo na obcym torze. W tygodniu poprzedzającym mecz "Byki" trenowały, ale tylko w Rawiczu, bo stadion Smoczyka był przygotowywany do Dni Leszna.
Przed spotkaniem najwięcej emocji budziła postawa dwóch zawodników - Maxa Fricke w ekipie gospodarzy i Grzegorza Zengoty w drużynie z Leszna. Obaj w poprzednich startach wyraźnie zawodzili. W piątkowy wieczór pojechali już na miarę oczekiwań.
- Ostatnimi czasy różnie z tymi moimi startami było. Cieszę się, że dzisiaj są efekty ostatniej pracy. Dziękuję Rafałowi Okoniewskiemu, bo podczas środowego treningu w Rawiczu dużo czasu poświęciliśmy temu elementowi - wyznał Grzegorz Zengota.
Początek zawodów, na bardzo twardym torze, dawał najwięcej zawodnikom startującym z pola przy krawężniku. Po pierwszej serii prowadzili Grudziądzanie, ale tylko 13:11.
- Najlepsze są pola pierwsze i czwarte. Trzecie i czwarte kiepskie - mówił podczas narady w drużynie Piotr Pawlicki.
Dla niego fatalnie rozpoczął się 5. bieg, bo na drugim wirażu podniosło mu motocykl i niebezpiecznie uderzył o bandę na prostej startowej. Z grymasem bólu wrócił do parkingu, ale na szczęście mógł kontynuować zawody. Widać było, że bardzo cierpi, jednak wygrał 7. wyścig, dzięki czemu przewaga gospodarzy zmalała do 4 "oczek".
- Widzicie, że o własnych siłach nie mogę dojść do motocykla. Jest problem z tą moją lewą kostką. Myślę, że coś mogło się z nią niedobrego zadziać, ale na razie się na tym nie skupiam. Trzeba dokończyć ten mecz - mówił przed kamerami Piotr Pawlicki.
Gdy tylko strata sięgała co najmniej 6 punktów, goście korzystali z rezerwy taktycznej. Niestety, tym razem zawodzili Australijczycy. Cook był kompletnie zagubiony na grudziądzkim torze, a Rew jeździł w kratkę - albo wygrywał, albo przyjeżdżał na końcu stawki. Nie popisał się też Mania.
Pomimo tego "Byki" nie rezygnowały z walki o jak najlepszy wynik. Wygrana 4:2 w 11. wyścigu pozwoliła znów zbliżyć się do rywali (36:30). Gospodarze nie wypuścili jednak z rąk meczowego zwycięstwa i pokonali ostatecznie Fogo Unię 50:40.
Leszno: Cook 0 (0,0,0), Rew 7 (0,3,0,3,1), Kołodziej zz, Zengota 9 (2,3,1,2,1,0), Pawlicki 13 (2,w,3,2,3,2,1), Parnitskyi 11 (3,1,1,0,3,0,3), Mania 0 (0,0).
Grudziądz: Jensen 13 (3,2,3,2,3), Miler ns. Drabik 6 (1,2,1,2,d), Fricke 10 (3,3,2,0,2), Tarasienko (1,1,1,3,2 ), Pedersen 5 (1,0,0,3,1), Małkiewicz 8 (2,2,2,1,1).
::reaction{"type":"full","item":"86492"}
::news{"type":"see-also","item":"86402"}
::news{"type":"see-also","item":"86450"}
::news{"type":"see-also","item":"86399"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz