To było coś nowego. Fajne przeżycie, fajne doświadczenie – tak podczas rawickiej premiery filmu „Anita” mówiła bohaterka tego dokumentu, Anita Włodarczyk. To ciekawy film, z wieloma unikalnymi zdjęciami.
Na premierze filmu w kinie „Promień” była mama Anity, Maria. Był trener, Ivica Jakelić. Był burmistrz Rawicza i inni samorządowcy. Było kilku przedstawicieli ekipy, która zrealizowała film (Eja Trzcińska, Kasia Korcz, Adam Habielski). Był inny, rawicki olimpijczyk Robert Maćkowiak. Był senator Wojciech Ziemniak. Byli ludzie, którzy Anitę znają i cenią. Jej przyjaciele, znajomi, sympatycy itp.
Producentem obrazu jest Papaya Film. Ten największy w Polsce dom produkcyjny zrealizował też filmy „Lewandowski. Nieznany” i „Szczęsny”. Produkcja „Anita” pokazując nie tylko sukcesy jednej z największych, polskich, ale także kulisy jej kariery i osobiste wybory.
W 45-minutowym filmie są unikalne zdjęcia i nagrania (znalezione na kasetach video) z początków kariery Anity, ze startów w rzucie młotem, gdy była juniorką, gdy ani ona ani pewnie nikt inny nie spodziewał się, że jej sportowa kariera nabierze takiego rozpędu i będzie obfitować w tak wielkie sukcesy. Są zdjęcia ze speedrowera, bo ten sport najpierw uprawiała Anita.
Dokument (głównym partnerem produkcji jest ORLEN) powstał w roku 40. urodzin Anity Włodarczyk. Ekipa filmowa towarzyszyła jej przez dwa tygodnie w 2025 roku podczas końcowych przygotowań do MŚ w Tokio – w mieście Takasaki, gdzie 4 lata wcześniej przygotowywała się też do IO. Kamera dotarła tam, gdzie sportowcy zazwyczaj nie wpuszczają filmowców: na treningi siłowe, do kręgu rzutowego, na rozmowy z trenerem i fizjologiem.
W filmie wypowiadają się jej rodzice, Maria i Andrzej. Są wątki dotyczące poprzednich trenerów Anity. Są ujęcia z treningów i po nich. O Anicie często wypowiada się jej obecny trener. Mówią o niej sportowi psycholodzy, wypowiada się lekarz ortopeda, który operował kolano Anity. Jest mowa o tym jak trudną technicznie konkurencją jest rzut młotem. Widz, ludzie zza biurka i z kanapy powinni też sobie uświadomić (widać to zresztą na filmie) jakie ciężary, ile ton, ile żelastwa musi podnosić, przerzucić zawodnik, zawodniczka w ramach przygotowania siłowego. Ile jest takich treningów (w przypadku Anity przed MŚ w Tokio – dwa razy dziennie po 1,5 godziny). Ile to kosztuje zdrowia, wysiłku. Jak to odbija się na zdrowiu, ciele. Ile trzeba mieć w sobie samodyscypliny, sumienności, uporu, żeby odpowiednio przygotować się do zawodów, żeby osiągać sukcesy
Anita przygotowuje się obecnie do Mistrzostw Europy, które zostaną za kilka tygodni rozegrane w Birmingham. W tym roku będą to jej ostatnie, duże zawody. Myśli o kolejnych igrzyskach olimpijskich, o Los Angeles w 2028 roku. Dla Anity byłyby one szóstymi. Wśród polskich sportowców do tej pory dokonali tego skoczek narciarski Kamil Stoch, szermierz Jerzy Pawłowski i Adam Smelczyński w strzelectwie sportowym.
Nadzieję na obecność Anity na IO w L.A. wyraził senator Wojciech Ziemniak, przekazując jej album „100 lat polskiego sportu. Najlepsi z najlepszych” wraz z odpowiednią dedykacją. Powiedział, że już załatwia obecność swojej ekipy na igrzyskach w 2028 roku, więc Anita musi dołączyć.
- Marzeniem sportowca jest zdobyć złoty medal, marzeniem trenera, aby zawodnika do tego przygotować, a marzeniem kibica, aby być przy zdobywaniu przez sportowca medalu – mówił senator Wojciech Ziemniak. - Mnie i mojej ekipie z Racotu to się udaje, tak było też przy zdobywaniu olimpijskich medali przez Anitę Włodarczyk. My już teraz bukujemy sobie pobyt w LA, już mamy „kwalifikację” na igrzyska. Będziemy tam na Anitę czekać. Do zobaczenia!
Burmistrz Rawicza, Grzegorz Kubik przed emisją filmu powiedział:
- Historia Anity Włodarczyk - wielkiej mistrzyni, jednej z najwybitniejszych postaci w historii polskiego sportu, to dla nas, mieszkańców Rawicza, historia dziewczyny stąd. Dziewczyny, która chodziła tymi samymi ulicami, mijała te same budynki, trenowała na tych samych obiektach i marzyła tak jak tysiące młodych ludzi, którzy dziś mieszkają w naszej gminie.
Kubik pogratulował twórcom filmu, którzy wydobyli z opowieści o Anicie to, co najbardziej wartościowe. Nie tylko całą sportową drogę, ale i korzenie, z których lekkoatletka wyrosła. Pogratulował rodzicom Anity. Powiedział, że jej tata Andrzej, choć jest już w innym świecie, na pewno nie odpuści kolejnych zawodów z udziałem córki i będzie jej bił brawo po każdym starcie, po każdej próbie rzutu. Burmistrz Rawicza pogratulował też Anicie, zauważając, że trudno o bardziej wymagającą rolę niż granie samej siebie przez ponad dwadzieścia pięć lat codziennej pracy, wyrzeczeń i konsekwencji.
Co o realizacji filmu i udziale w nim powiedziała podczas rawickiej premiery Anita Włodarczyk?
- Na początku było to dziwne uczucie, bo nigdy wcześniej nie myślałam, że wezmę udział w takim projekcie i będę oglądała w kinie film o sobie, nie tylko o mojej karierze sportowej. Później, zwłaszcza po premierze filmu w Warszawie, już się do tego przyzwyczaiłam, choć za każdym razem gdy oglądam ten film, pojawiają się emocje i tak samo było podczas rawickiej premiery. Podczas realizacji dokumentu, na planie filmowym byłam przede wszystkim sobą, zresztą w ujęciach typowo treningowych trudno cokolwiek udawać albo pozować. Ekipa filmowa miała niemal pełny dostęp do moich końcowych przygotowań przed MŚ w Tokio. Rzadko się zdarza, aby kamera towarzyszyła sportowcowi podczas tego ostatniego etapu, niemal przed startem, kiedy zaczyna dochodzić potrzeba skupienia się, koncentracji. Zależało nam z trenerem, aby złapać z ekipą filmową nić porozumienia i pokazać treningową rzeczywistość, żeby nic nie było sztuczne, na pokaz. Żeby moje wypowiedzi były nagrywane na bieżąco, spontanicznie, a nie po treningu, gdy kurz opadnie. Ale ważne było też, żeby to wszystko nie zaburzała przygotowań do mistrzostw. I to się udało, ze strony filmowców nic nam nie przeszkadzało. Generalnie, było to fajne przeżycie, fajne doświadczenie. Po prostu, coś nowego.
Anita Włodarczyk dedykowała film swojemu zmarłemu tacie Andrzejowi, który odszedł w marcu tego roku i nie doczekał premiery dokumentu.
- Rodzice zaszczepili we mnie aktywność fizyczną, zamiłowanie do sportu i towarzyszyli mi podczas zawodów na całym świecie – podkreśliła Anita Włodarczyk.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"12959"}
::news{"type":"see-also","item":"88277"}
::news{"type":"see-also","item":"88265"}
::news{"type":"see-also","item":"88262"}
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz