Kultura

Zamknij

"Sanatorium miłości" na deskach Teatru Miejskiego (zdjęcia)

jrs, fot. J. Rutecka-Siadek 11:00, 29.10.2022 Aktualizacja: 21:49, 16.10.2025
Skomentuj "Sanatorium miłości" na deskach Teatru Miejskiego (zdjęcia)

W piątkowy wieczór swoją premierę miała sztuka "Sanatorium miłości", którą wystawiono na deskach Teatru Miejskiego w Lesznie. Wystąpiło w niej pięciu aktorów - słuchaczy Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku.

Przygotowania do sztuki zaczęły się latem. Próby odbywały się nawet 2 razy dziennie.

- Oparliśmy spektakl na jednoaktówce Włodzimierza Perzyńskiego zatytułowanej "Majowe słońce", ze świetnymi dialogami. Bardzo bym się ucieszył, gdyby publiczność ubawiła się i obśmiała, bo to jest o nas po prostu - mówi reżyser Marek Prałat.

Jak pracuje się z ludźmi, którzy nie są zawodowymi aktorami?

- Trudniej, bo oprócz reżyserii, prowadziłem szkołę teatralną i 4 lata zrobiliśmy w 2 miesiące - odpowiedział Marek Prałat, który przyznał, że przed premierą trema go dogoniła. - Każda premiera sztuki jest jak narodziny dzieciątka. Chciałoby się, żeby było zdrowe i szczęśliwe. Ale jak będzie, to zależy od publiczności.

W sztuce zagrali Irena Miler, Aleksander Świgoń i Małgorzata Mazurek, którzy kilka lat temu znaleźli się w obsadzie "Moralności pani Dulskiej", również wystawionej w Teatrze Miejskim. Debiut na deskach przy ul. Narutowicza mieli Ewa Śniady i Roman Biskupski.

- Dużą rolę odrywają gest i mimika. Pytanie, czy ja moim wyrazem twarzy i zachowaniem na scenie oddam uczucia, które widzowi powinni zrozumieć? - w garderobie, przed premierą powiedziała nam Irena Miler.

- Dostając propozycję zagrania myślałam, że będę śpiewać między scenami. Bo to lubię i potrafię. Okazało się jednak, że chodziło nie tylko o zaśpiewanie. Miałam grać, co było dla mnie nowe, a scena teatralna różni się od muzycznej, ponieważ muszę przedstawić co dzieje się we mnie - mówiła Ewa Śniady.

- Na scenie czuję się dobrze, ale trema oczywiście jest - dodała Małgorzata Mazurek.

Aktorzy mieli do opanowania sporo tekstu. Aleksander Świgoń przyznał, że było to trudne i czasochłonne:

- Oprócz prób na scenie, trzeba było pracować w domu, by opanować tekst, a jednocześnie doskonale znać rolę partnera. Potem się okazało, że płynna znajomość tekstu to niewielka część całości, bo doszły ruch sceniczny, gesty, artykułowanie słów i co najtrudniejsze, prawidłowa dykcja.

- Kolega zadzwonił i zachęcił mnie do grania, a że jestem koleżeński, zgodziłem się. I to, że występował w chórze dużo mi pomogło. Nie boję się spotkania z publicznością, ale nie wiem na ile trema mnie zje - to z kolei powiedział nam Roman Biskupski.

Przygotowanie spektaklu zostało dofinansowane przez Ministerstwo Rodziny i Spraw Społecznych oraz Teatr Miejski.

::photoreport{"type":"check-for-article","item":"6942"}

::news{"type":"see-also","item":"56092"}

(jrs, fot. J. Rutecka-Siadek)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%