Zamknij
REKLAMA

Ania i Arek spełniają swoje wspólne marzenie. Chyba w Polsce długo ich nie zobaczymy

07:49, 28.11.2020 | jrs, Fot. Arek Prałat
Skomentuj
REKLAMA

Z Polski wyruszyli w czwartek, 26 listopada. To dzień, w którym zaczęli najdłuższą swoją wyprawę. Zakładają, że może potrwać nawet 5 lat. Pierwszym przystankiem jest Meksyk, a dalej... reszta świata.

Pochodzący z Leszna Arek Prałat ma 28 lat, w tym roku wydał książkę "To co najważniejsze - Czyli jak żyć zdrowo i mieć 100% skuteczności w działaniu!", jest trenerem i podróżnikiem. Anna Braciszewicz jest z Legnicy, ma 25 lat i tak jak Arek jest podróżniczką. Razem mieszkają we Wrocławiu i organizują wyprawy po Europie. Przez pandemię w tym roku ograniczyli się do Polski, szlakiem od Mazur po Bieszczady.

Wiosną zaczęli snuć plany o podróży dookoła świata.

- Wyprawa była planowana na ten rok, ale w marcu pozamykano granice. Stwierdziliśmy, że nie mamy co czekać, bo nie wiadomo co się wydarzy i to tylko utwierdziło nas w przeświadczeniu, że chcemy spełniać nasze marzenia. Nie ma co tego odkładać - Ania mówiła nam to na kilka dni przed wylotem z kraju. 

- Mieliśmy wystartować w lipcu. Chcieliśmy jechać autostopem przez Bułgarię, Rumunię, Turcję, dookoła Bajkału, by dotrzeć do Wietnamu. Teraz Azja jest zamknięta na cztery spusty i przez to przestawiliśmy plany. Zaczynamy od Meksyku. Po tamtej stronie świata nie ma testów i kwarantanny - dodał Arek. 

Ile potrwa podróż?

- Nie będziemy się spieszyć. Jeśli w jakimś miejscu nam się spodoba, chcemy się nim nacieszyć. Chcemy zmieścić się w pięciu latach, ale może wyprawa potrwa dłużej, a może skończy po 2 latach. Niczego nie zakładamy. Może po drodze okaże się nawet, że na chwilę będziemy musieli przerwać podróż i wrócić do kraju - odpowiada Arek.

W planach mają wolontariat i pracę.

Dzisiaj, 28 listopada Arek i Ania napisali nam co u nich słychać. "Na szybko" przesłali nam 2 zdjęcia.

"Podróż przebiegła bez komplikacji - na forach ludzie mówili, że trzeba mieć lot powrotny, że nie zawsze dostaje się 180 dni pobytu. My z biletem w jedną stronę, brakiem adresu hotelu przeszliśmy całość w 5’, każdy był dla Nas bardzo miły i pomocny. Sam lot to obejrzane 2 filmy, trochę jedzenia i spania, oglądania wysp z okna samolotu. Właściwie całość minęła bardzo szybko. Na miejscu ogarnianie „lokalnych” autobusów, co było sporym wyzwaniem, bo nie były one opisane i podjeżdżały 3 w jednej chwili i grupy ludzi do nich biegły, więc na decyzje i ruch było jakieś 7 sekund.

Mieszkamy z podróżnikiem, który widział już cały świat (był również w Polsce) i niesamowite jest to, jak podróże potrafią łączyć ludzi i sprawić, że są oni bardziej otwarci na świat i inne osoby (Nasz host ma 60 lat, a ma więcej energii niż nie jeden znajomy w naszym wieku)

Wrażenia? Świetni ludzie, mało kto mówi po angielsku, ale każdy stara się pomoc. Na plaży życzą Nam wspaniałego pobytu, albo dziękują za odwiedzenie ich kraju. Pogoda to prawie 30 stopni, czyli nasza ulubiona temperatura. Woda w ocenianie mieni się w wielu kolorach, a piasek w słońcu wygląda jak raj. Jutro jedziemy odkrywać kolejne piękne miejsca, spotkamy się tez z lokalnymi mieszkańcami na plaży. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że ta podróż już się zaczęła".

Polecamy nowe wydanie gazety "ABC", w której piszemy więcej o młodych podróżnikach.

(jrs, Fot. Arek Prałat )

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (3)

iiiiiiii

5 14

roznoszą wirusy jak robactwo 10:42, 28.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

Kaśka. Kaśka.

12 1

Fajnie mają :) szerokiej drogi 13:59, 28.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

GośćGość

8 1

Super 😀 Powodzenia w spełnieniu marzeń. Szerokiej drogi 😀 22:46, 28.11.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

0%