Na sygnale

Zamknij

Od tej tragedii minęło już 20 lat. Strażacy z Dąbcza ciągle pamiętają

jrs, fot. Ochotnicza Straż Pożarna w Dąbczu 17:27, 05.04.2026 Aktualizacja: 17:47, 05.04.2026
Skomentuj Od tej tragedii minęło już 20 lat. Strażacy z Dąbcza ciągle pamiętają

W tym roku mija 20. rocznica od tragicznego wydarzenia, w którym zginęła Edyta Juska. Służyła w szeregach Ochotniczej Straży Pożarnej w Dąbczu.  

5 kwietnia 2026 roku Ochotnicza Straż Pożarna w Dąbczu przypomina o rocznicy śmierci strażaczki.

„… ofiarnym i mężnym w ratowaniu życia ludzkiego i mienia”

20 lat temu, 5 kwietnia, dzień który tragicznie zapisał się na kartach historii Ochotnicza Straż Pożarna w Dąbczu. Pamięci druhny Edyty". 

My przypominamy nasz tekst, który na łamach gazety "ABC" został opublikowany w 15. rocznicę śmierci Edyty Juski. 

Była koleżanką i druhem

Był 5 kwietnia 2006 roku. Tego dnia około godz. 15 w jednym z gospodarstw w Dąbczu wybuchł pożar. Paliła się stodoła, wraz z nią spłonęło 250 balotów słomy, prawie 40 ton zboża i maszyny rolnicze. Straty były ogromne, sięgnęły 90.000 zł. Jako pierwsza na miejsce pożaru dojechała Ochotnicza Straż Pożarna Dąbcze. W obsadzie były dwie dziewczyny, Emila Rybińska i Edyta Juska.

Na łamach gazety "ABC" Józef Samol, wtedy rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lesznie mówił, że obie to doświadczone strażaczki.

"Obie przeszły podstawowe przeszkolenie, brały udział w zawodach i w prawdziwych akcjach. Między innymi w styczniu, gdy płonęła w Lesznie kamienica przy ulicy Narutowicza. Wiedziały, co robić na miejscu pożaru, jak się zachować" - to fragment jego wypowiedzi.

Podczas dogaszania załamał się stojący między dwiema bramami filar. Na Emilę i Edytę runęło nadproże. Dziewczynom natychmiast pomocy zaczęli udzielać strażacy, wezwano karetki pogotowia. Obie strażaczki trafiły do szpitala w Lesznie. Edyta Juska zmarła kilka godzin później. Miała 23 lata. Emila miała dużo szczęścia, odniosła tylko obrażenia nogi.

Od tragedii minęło 15 lat. Strażacy Ochotniczej Straży Pożarnej Dąbcze nie zapomnieli o druhnie z ich szeregów.

- Pamiętamy o Edycie nie tylko w rocznicę jej śmierci - mówi Marek Rybiński, naczelnik OSP Dąbcze. - Większość strażaków ma bliskich pochowanych na cmentarzu. Być tam i nie wejść do Edyty...to się nie zdarza. Nogi same prowadzą na jej grób.

M. Rybiński był jednym ze strażaków uczestniczących w gaszeniu pożaru stodoły.

- Kiedy doszło do wypadku serce stanęło, ale tylko na chwilę. Przecież cały czas trwały działania - wspomina.


Tablica znajduje się na remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Dąbczu. 

- W chwili tej tragedii stałem na stropie. Z góry widziałem to, co się stało - przypomina Tomasz Musiał, prezes OSP Dąbcze. - Od razu zaczęliśmy udzielać pomocy dziewczynom, ale wydało nam się, że wypadek tylko groźnie wyglądał. Wszyscy byliśmy przeświadczeni, że obrażenia nie są aż tak poważne. Kiedy dziewczyny zabrały karetki, każdy z nas dalej robił swoje, ale na pewno wszyscy byliśmy myślami w szpitalu. Każdy też zdawał sobie sprawę, że na ich miejscu mógł być każdy.

Wiadomość o śmierci Edyty nadeszła po północy. Strażacy jeszcze ciągle byli na miejscu akcji. Działania zakończyli dopiero nad ranem.

- Pamiętam jak dziś, zrobiła się cisza, każdy spuścił głowę. Nie wiem jak długo to trwało - mówi M. Rybiński. Do dzisiaj pamięta, że równie trudny był kolejny dzień kiedy razem z burmistrzem jechał do bliskich Edyty.

Damian Gorwa, komendant miejsko-gminny ochrony przeciwpożarowej w gminie Rydzyna, tragicznego dnia pełnił służbę na stanowisku kierowania komendanta miejskiego PSP w Lesznie.

- Zajmowałem się dysponowaniem sił i środków, z poziomu stanowiska kierowania koordynowałem działaniami jednostek. Kiedy dostałem informację, że Edyta nie żyje, to było jak zderzenie ze ścianą... Za każdym razem, kiedy jadę do Dąbcza spotkać się z tamtejszymi strażakami, parkuję samochód przy pierwszej bramie remizy, na wprost tablicy upamiętniającą Edytę Juskę. Zawsze wtedy wraca wspomnienie o niej.

- W naszej pamięci Edyta ciągle jest, i zostanie - podkreśla T. Musiał. - Była naszą koleżanką i druhem.

- To były ogromne przeżycia. Zdaliśmy sobie sprawę, że przyjdziemy do remizy, a Edyty nie będzie. Miejsce, na którym siadała będzie puste, że była, a teraz jej nie ma - mówi Wojciech Jędrzejczak, członek OSP Dąbcze. - To była dziewczyna zawsze chętna do pomocy. Nie było problemu, by się w cokolwiek zaangażować.

Po śmierci Edyty, pojawiły się obawy, że nie będzie chętnych do służby w OSP.

- Powiem uczciwie, martwiliśmy się, że młodzież się przestraszy, a rodzice będą mieli obawy, jednak to poszło w drugą stronę. Młodzi, którzy teraz służą w naszej jednostce to są ci, którzy wtedy zostali, a jeszcze wciągnęli innych w działanie - po 15 latach stwierdza M. Rybiński. 

::reaction{"type":"full","item":"85176"}

::news{"type":"see-also","item":"85152"}

::news{"type":"see-also","item":"85113"}

::news{"type":"see-also","item":"85053"}

 

(jrs, fot. Ochotnicza Straż Pożarna w Dąbczu)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%