materiały partnera
Kto w zeszłym roku trzymał 10 tysięcy złotych na rocznej lokacie, zarobił na niej – po odliczeniu podatku – około 330 zł. Osoba, która za te same pieniądze kupiła złoto, ma dziś równowartość ponad 14 tysięcy złotych. Różnica robi wrażenie, ale czy kruszec faktycznie nadaje się jako alternatywa dla bankowego depozytu dla oszczędzających w Lesznie i okolicach?
Od maja 2025 roku Rada Polityki Pieniężnej (RPP) obniżała stopy procentowe aż siedmiokrotnie. Stopa referencyjna Narodowego Banku Polskiego (NBP) spadła z 5,75% do 3,75% – ostatnia zmiana nastąpiła 5 marca 2026 roku. Banki zareagowały natychmiast: według danych NBP średnie oprocentowanie nowo przyjętych depozytów gospodarstw domowych w lutym 2026 roku wyniosło zaledwie 3,21% brutto.
Tymczasem szybki szacunek Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wskazuje, że inflacja konsumencka w marcu 2026 roku sięgnęła 3,0% w ujęciu rocznym. Po odliczeniu 19-procentowego podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki), lokata musi być oprocentowana na co najmniej 3,70% brutto, żeby w ogóle wyjść na zero w ujęciu realnym. Przeciętny depozyt tego progu obecnie nie osiąga. Oznacza to, że pieniądze leżące na koncie z miesiąca na miesiąc tracą swoją siłę nabywczą – nie dramatycznie, ale systematycznie.
Aktualnie stopa referencyjna NBP wynosi 3,75%, a średnie oprocentowanie nowych depozytów gospodarstw domowych w lutym spadło do 3,21% brutto. Przy marcowej inflacji na poziomie 3,0% trudno mówić o warunkach, które pozwalają spokojnie zostawić pieniądze na lokacie i o nich zapomnieć. Jeszcze na początku roku część ekonomistów zakładała dalsze cięcia stóp, ale dziś ten kierunek nie jest już tak oczywisty. Dla oszczędzających, znaczenie ma jednak coś bardziej przyziemnego: bank nadal daje wygodę i płynność, ale coraz rzadziej daje poczucie, że odłożone pieniądze są naprawdę dobrze chronione.
Na początku 2025 roku złoto w Polsce było wyraźnie tańsze niż dziś. W połowie kwietnia 2026 roku Narodowy Bank Polski wyceniał gram na 554,13 zł, a kilka tygodni wcześniej, 29 stycznia, cena spot złota na światowym rynku sięgnęła rekordowych 5 594,82 dolara za uncję. Później notowania nieco się cofnęły, ale jeszcze 15 kwietnia złoto utrzymywało się w rejonie 4,8 tys. dolarów za uncję. To pokazuje skalę ruchu, który jeszcze dwa lata temu wydawał się mało prawdopodobny.
Skąd takie gwałtowne ożywienie? Złoto drożeje zazwyczaj wtedy, gdy rośnie niepewność, a tej na świecie w ostatnich miesiącach nie brakowało. Napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie, obawy o politykę fiskalną USA i spadające stopy procentowe w największych gospodarkach złożyły się w jeden potężny impuls. Banki centralne na świecie kupiły w 2025 roku 863 tony kruszcu. Narodowy Bank Polski był jednym z najbardziej aktywnych nabywców – na koniec lutego 2026 roku polskie rezerwy złota wynosiły 570,4 tony, wobec 550,2 tony na koniec 2025 roku. NBP powiększa te zasoby nieprzerwanie od kilku lat, celując w 700 ton.
Prognozy dużych instytucji finansowych pozostają mocne. Goldman Sachs, amerykański bank inwestycyjny, podniósł cel cenowy do 5 400 dolarów za uncję na koniec roku. J.P. Morgan, jedna z największych grup finansowych na świecie, później wskazywał już nawet 6 300 dolarów na koniec 2026 roku. Warto o tym pamiętać, planując własną strategię – aktualne oferty zakupu sztabek i monet bulionowych można sprawdzić na stronie: https://mennicasadecka.pl.
Wysokie ceny złota zmieniają dziś nie tylko rynek, ale też wartość rzeczy od lat leżących w domowych szkatułkach. Wiele osób w Lesznie i okolicznych miejscowościach posiada w domach biżuterię, której już nie nosi – połamane łańcuszki, zarysowane obrączki czy kolczyki po babci. Przy kursie znacznie przekraczającym 500 zł za gram, nawet niewielka ilość tzw. złomu złota potrafi zaskoczyć swoją aktualną wartością.
Skup złota opiera się na aktualnych notowaniach giełdowych i próbie metalu, ale ostateczna kwota zawsze zależy też od marży konkretnego dealera. Aktualne stawki skupu złomu złota publikuje np. https://mennicasadecka.pl/12-skup-zlomu-zlota – warto porównać oferty, zanim zdecydujemy się na transakcję. Dla wielu rodzin to sposób na odzyskanie wartości z nieużywanych przedmiotów, które leżały w szufladzie od lat.
Główną siłą srebra jest jego podwójna natura: to jednocześnie ceniony metal szlachetny i niezastąpiony surowiec przemysłowy. Panele fotowoltaiczne, nowoczesna elektronika czy samochody elektryczne – we wszystkich tych branżach srebro jest niezbędne. Organizacje takie jak The Silver Institute wskazują, że globalny rynek srebra notuje deficyt już szósty rok z rzędu, a prognozowana luka podażowa na 2026 rok wynosi 46,3 mln uncji. Popyt rośnie po prostu szybciej, niż kopalnie i recykling są w stanie dostarczyć surowca.
Dla oszczędzających z mniejszym budżetem, srebro stanowi dużo bardziej przystępny próg wejścia w rynek metali szlachetnych. Co więcej, inwestycję tę można zacząć od przejrzenia własnych szuflad. Nieużywana srebrna zastawa, sztućce czy stara biżuteria to dziś wartościowy kapitał, którego wycenę można łatwo zweryfikować – aktualne stawki skupu srebra podaje strona https://mennicasadecka.pl/13-skup-zlomu-srebra.
Lokowanie całego kapitału w złocie mija się z celem. Metale szlachetne nie generują bowiem bieżących odsetek, wymagają bezpiecznego przechowywania, a ich rynkowa wycena ulega okresowym wahaniom. Jako element zdywersyfikowanego portfela pełnią jednak kluczową rolę: skutecznie chronią przed erozją siły nabywczej pieniądza w długim terminie.
Oto kilka podstawowych zasad na start:
Dla mieszkańców Leszna i okolic, którzy szukają sprawdzonych sposobów na ochronę kapitału przed inflacją, kruszec wcale nie musi być narzędziem do giełdowej spekulacji. Może stanowić po prostu najskuteczniejszą metodę na to, by ciężko odłożone oszczędności za pięć lat utrzymały swoją realną wartość rynkową.
Ten materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej ani rekomendacji zakupu czy sprzedaży metali szlachetnych. Każdą decyzję warto odnieść do własnej sytuacji finansowej, celu oszczędzania i akceptowanego poziomu ryzyka.