Kto kupował używane auto w Polsce pięć lat temu, ten wie jak to wyglądało. Wchodziło się na historiapojazdu.gov.pl, wpisywało numer rejestracyjny, VIN i datę pierwszej rejestracji, a w zamian dostawało się tabelkę z przeglądami i liczbą właścicieli. Tyle. CEPiK przez lata zbierał dane urywkami, integracja z bazami ubezpieczeniowymi nie istniała, o stacjach diagnostycznych za granicą nie było nawet mowy.