Kupowanie prezentów potrafi zaskoczyć. Nawet wtedy, gdy znamy kogoś od lat. Chcemy, żeby było miło i trafnie, a kończy się często na czymś, co przez chwilę cieszy, a potem znika z pola widzenia. Dosłownie. W szufladzie, na dnie szafy albo w kartonie „na później”. Nie chodzi o brak zaangażowania. Problem w tym, że często patrzymy na prezent jak na sam przedmiot, a nie na osobę, dla której go kupujemy. Nie chodzi o brak zaangażowania. Problem w tym, że często patrzymy na prezent jak na sam przedmiot, a nie na osobę, dla której go kupujemy.