Kontuzja uniemożliwiła Krzysztofowi Tumko pobicie rekordu Guinnessa, jednak niewiele to znaczyło dla emocjonujących się jego wyczynem przyjaciół i sympatyków. Przed godziną 12, o której miał finiszować, tłumnie zjawili się przed Fitness Klubem Sporting w Galerii Leszno.
Dziękowali mu za heroiczną walkę z dystansem, bólem i zmęczeniem.
- Kocham tę bieźnię - powiedział, kiedy zapytaliśmy, na jak długo da jej spokój.
Wyleczy kontuzję i wróci do sportowego życia. Kto zna Krzysztofa wie, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa na temat rekordu.
Na pytanie, czy rekord jeszcze mu w głowie, odpowiedział z uśmiechem, że wczoraj o nim nie myślał, ale dziś... kto wie.
(JAC), fot. (JAC)
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz