W hali Trapez w przyjęciu wigilijnym udział wzięło 160 osób: bezdomnych, ubogich, podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie.
Marian, lat 64, na wigilię dla ubogich przyszedł po raz ósmy. Przychodzi od 2006 roku, odkąd został sam. Mówi, że to dla niego najsmutniejszy dzień w roku. I że emocje mijają dopiero nazajutrz.
Wigilia dla ubogich w Lesznie odbyła się po raz 22. Harcerze przynieśli na nią betlejemskie światło, kolędy grał zespół z leszczyńskiej bazyliki. A kucharz przygotował 100 kg ryb, 30 kg kapusty i 70 litrów barszczu.
- Życzę wam dużo radości, a najmniej smutku - powiedział do mikrofonu Józef, bezdomny z Poznania, który od jakiegoś czasu przyjeżdża na poczęstunek wigilijny do Leszna.
- O wszystkim opowiadam potem w Poznaniu - mówi popijając gorący barszcz. - Że stoły są długie, a ludzi dużo jak na weselu, że jemy tu sobie pyszne rybki, że są księża i prezydent nawet przychodzi. Zazwyczaj nie wierzą.
Tak to już jest w wigilijny wieczór, że dzieją się rzeczy, w które trudno jest czasem uwierzyć.
MIW
Fot. E. Baldys
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz