Grzegorz Rusiecki zaprosił na spotkanie w realu internautów, którzy piszą w sieci negatywne komentarze o nim. Niestety, żaden hejter nie podjął wyzwania.
"Publiczne Hejtowanko" miało się odbyć w czwartek wieczorem w Parku Jonstona. Tuż przed godz. 19 Grzegorz Rusiecki i jego współpracownicy rozłożyli na skwerze krzesła, mieli przygotowaną wodę, ustawili też tarczę z wizerunkiem radnego i przygotowali lotki, którymi można było w niego celować. Wszystkie te przedmioty okazały się kompletnie nieprzydatne. Hejterzy nie przyszli.
Grzegorz Rusiecki od kilkunastu lat funkcjonuje w życiu publicznym miasta. Obecnie jest radnym, w ubiegłym tygodniu ogłosił, że jesienią będzie kandydował do senatu. W ostatniej kadencji samorządowej był wiceprezydentem Leszna, teraz jest asystentem europosłanki Krystyny Łybackiej. Do negatywnych komentarzy w internecie jest przyzwyczajony i jak mówi bardzo rzadko je czyta. Bolą go jednak opinie, które dotyczą nie tyle jego, co jego rodziny.
- Pół biedy jeśli hejtowanie dotyczy osób publicznych, na przykład polityków. Oni muszę się z tym liczyć, to jest wpisane w ich rolę. Gorzej, gdy hejty dotykają ludzi, którzy działają społecznie, podejmują różne inicjatywy i po jakimś czasie z nich rezygnują, bo nie chcą czytać negatywnych komentarzy o sobie - tłumaczył Grzegorz Rusiecki dziennikarzom, którzy licznie przybyli na spotkanie. - Ja chciałem dać swoim hejterom okazję, aby podzieli się ze mną opniami na mój temat. Nie w internecie, ale w realu. Niestety nie przyszli. Tłumów się nie spodziewałem, ale liczyłem że kilka osób się pojawi. Widocznie zabrakło im odwagi. A można było mi dołożyć, trafić w najczulszy punkt Rusieckiego. Wniosek nasuwa się sam. Nie ma co przejmować się komentarzami i hejterami. I o to chciałbym zaapelować.
Zamiast hejterów pojawił się za to jeden z mieszkańców, którzy o Rusieckim miał bardzo pozytywne zdanie i pytał dlaczego w ubiegłym roku nie kandydował na prezydenta Leszna.
- Naszym kandydatem był prezydent Tomasz Malepszy - odpowiedział Grzegorz Rusiecki.
- To może wystartuje pan w kolejnych wyborach? - nie odpuszczał mieszkaniec.
- Zobaczymy, to jeszcze trzy lata - odpowiadał radny.
lm, Fot. E. Baldys
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz