We wtorek po południu, 10 marca około 50 lekarzy i lekarzy dentystów protestowało przez budynkiem przy ul. Skarbowej 1 w Lesznie. To w nim znajduje się zamknięta niedawno siedziba leszczyńskiej delegatury Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. Medycy nie zgadzają się z decyzją Okręgowego Zjazdu Lekarzy podjętą 28 lutego. Wtedy to, nocą, przegłosowano likwidację oddziałów WIL w Lesznie i Kaliszu.
Protest prowadziła Lidia Dymalska-Kubasik, która od roku 2018 do 28 lutego tego roku była przewodniczącą delegatury WIL w Lesznie. Jej wystąpienie miało też bardzo osobisty charakter: - Dla jednych jestem nikim, dla drugich - intruzem, dla jeszcze innych - przewodniczącą delegatury w stanie likwidacji. Nowy prezes izby, urzędujący od 9 dni, nie był łaskaw ani do mnie zadzwonić, ani wyjaśnić sprawy, ani uporządkować formalnie - pismem wykonawczym - zamknięcia naszej delegatury - mówiła. Tłumaczyła obecnym na proteście lekarzom, ale też dziennikarzom okoliczności, w jakich doszło do zamknięcia siedziby WIL w Lesznie.
- Uchwała została podjęta w nocy, poza przyjętym wcześniej porządkiem obrad, po ogłoszeniu komunikatu o wydawaniu kart do głosowania na członków Okręgowej Rady Lekarskiej. Wyszliśmy z sali i wtedy rozpoczęło się głosowanie w sprawie zniesienia delegatur - relacjonowała Lidia Dymalska-Kubasik. - Nigdy, w najgorszych snach nie spodziewałam się, otwierając naszą siedzibę w Lesznie 5 marca 2022 roku, że będę teraz stała przed zamkniętymi drzwiami, po wymianie zamków i kluczy, żeby nikt z nas nie mógł tutaj wejść, mimo że to jest własność izby, a my jesteśmy lekarzami tej izby. Zrobili to lekarze lekarzom.
Z relacji leszczyńskich lekarzy wynika, że weszli do siedziby delegatury, wyprosili obecnych w biurze medyków Lidię Dymalską-Kubasik oraz Jacka Adamczaka, próbowali wyprosić także dwie pracownice. - Co zabrali do końca nie wiemy - mówi pani Lidia. - Był tam na pewno laptop i twardy dysk zawierający dane wrażliwe. Były dokumenty, które w żaden sposób nie zostały zabezpieczone. Potem jeden z panów pojechał kupić nowe zamki, wymienił je, zamknął izbę, zdarł tablicę informacyjną z szyby i to wszystko.
Wysłali obszerny protest wyborczy do Naczelnego Sądu Lekarskiego w Warszawie i domagają się uznania nieważności uchwały podjętej na zjeździe 28 lutego. Delegacja zamkniętej delegatury w Lesznie jedzie w piątek, 13 marca do NSL do Warszawy i będzie się domagać audytu w Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej.
Lidia Dymalska-Kubasik w swoim wystąpieniu podkreślała, że delegatura w Lesznie prawidłowo gospodarowała finansami izby (w tym roku dostała dotację w wysokości 160.000 zł) oraz organizowała mnóstwo wydarzeń integrujących lekarzy, a twierdzenia, że było inaczej, że to "walka o stołki", uznała za naruszenie dóbr osobistych medyków i zażądała od nowego prezesa WIL Mateusza Szulcy przeprosin. Prezes został wybrany na to stanowisko także na wspomnianym zjeździe 28 lutego na kadencję 2026-2030.
Obecni na proteście w Lesznie mówili także, że nowe władze WIL chcą sprzedać majątek izby w terenie, czyli m.in. siedzibę WIL przy ul. Skarbowej 1 w Lesznie oraz tworzyć koła zamiast delegatur. Wszystkie decyzje dotyczące samorządu lekarskiego miałyby zapadać w Poznaniu, a pieniądze izby zostawać w Poznaniu.
Lekarze i lekarze dentyści pracujący w Wielkopolsce mają obowiązek należeć do Wielkopolskiej Izby Lekarskiej. Płacą na nią składki, które są obowiązkowe do 75. roku życia. Miesięcznie to jest 120 zł od lekarze specjalisty i 60 zł od rezydenta.
Podczas protestu głos zabrało kilku lekarzy, w tym także młode pokolenie - nowi delegaci na zjazd WIL: Agata Stodolska-Nowak i Dawid Podrzycki. Ich wystąpienia były stanowcze, ale też koncyliacyjne, z nadzieją na dialog z nowym prezesem WIL i na to, że uchwałę likwidującą delegaturę w Lesznie uda się cofnąć
- Jesteśmy świadomi, że muszą nastąpić zmiany pokoleniowe, być może też jakościowe, osobowe, bo to jest samorząd i ludzie muszą się zmieniać, ale nie godzimy się na sposób przeprowadzenia tych zmian, nieszanujący naszych starszych kolegów i niweczący ich dotychczasowy dorobek - podkreślała Agata Stodolska-Nowak.
- Chciałem podziękować za odzew na ten protest i za to, że pokazaliśmy, jak bardzo jesteśmy razem w tym trudnym momencie. Mam też prośbę, żeby to zjednoczenie w nas zostało. Apeluję, żebyśmy jeszcze raz usiedli, porozmawiali i wypracowali jakiś konsensus, żeby nasi młodsi koledzy, którzy chcą reformować izbę, też do tych rozmów przystąpili - dodawał Dawid Podrzycki.
Zdecydowanie radykalniej zamknięcie delegatury w Lesznie opisywał lekarz Jacek Adamczak: - To jest zamach na demokrację, zamach na samorząd zawodowy, to jest krok w kierunku ponownej centralizacji. Budżet ma być w Poznaniu, a my mamy chodzić na kolanach po datki na gwiazdkę dla dzieci lekarzy. To, co tu się stało we wtorek w ubiegłym tygodniu, to my nazywamy likwidatorem, a to przyjechał do nas gangster i wykonywał swoje czynności.
Jacek Adamczak zapowiedział także, że o wsparcie w walce o przywrócenie delegatury w Lesznie będzie prosił prezydenta Grzegorza Rusieckiego i radnych Leszna.
[FOTORELACJA]12100[/FOTORELACJA]
[REAKCJA]84236[/REAKCJA]
[ZT]84218[/ZT]
[ZT]84191[/ZT]
[ZT]84227[/ZT]
1 1
Lidia straciła koryto, co za tragedia :)
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu leszno24.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz