Posłowie Prawa i Sprawiedliwości: Joanna Lichocka, Jan Dziedziczak i Jan Mosiński spotkali się w niedzielę, 30 listopada z sympatykami partii w Lesznie. Spotkanie, które odbyło się w Bibliotece Ratuszowej zaczęło się od awantury.
Politycy PiS jeżdżą teraz po całym kraju i spotykają się ze swoimi wyborcami w powiatach. Spotkania odbywają się pod hasłem "Czas Polski, Program Polaków", a ich celem jest zebranie postulatów do programu wyborczego partii na najbliższe wybory parlamentarne.
W Lesznie posłowie kilka razy podkreślali, że partia Jarosława Kaczyńskiego chce wygrać wybory w roku 2027 i rządzić samodzielnie, bo na prawej stronie sceny politycznej nie ma woli budowy koalicji. Posłanka Joanna Lichocka powiedziała, że tylko prezes Kaczyński i PiS są gwarancją rozwoju Polski, a rząd Donalda Tuska nazwała "rządem współczesnych folksdojczów". Te słowa oburzyły jednego z mieszkańców obecnych na spotkaniu. Mężczyzna od początku głośno deklarował, że nie jest zwolennikiem PiS, ale przyszedł posłuchać parlamentarzystów i podyskutować. Na sali zrobiło się gorąco, sytuację próbował uspokoić Sławomir Szczot, jeden z liderów leszczyńskiego Prawa i Sprawiedliwości. Po około trzech minutach mężczyzna opuścił spotkanie. Poseł Jan Dziedziczak nazwał go później prowokatorem.
Obecni na spotkaniu wyborcy PiS dopytywali polityków w jaki sposób partia zamierza wrócić do władzy, skoro notuje spadki w badaniach opinii społecznej i to mimo bardzo dużej popularności popieranego przez PiS prezydenta Karola Nawrockiego? Wyrażali też swoje zaniepokojenie rosnącym sondażowym poparciem dla Koalicji Obywatelskiej.
Zdaniem posłów PiS jedyną szansą na wyborczy sukces jest to, aby to właśnie sympatycy Jarosława Kaczyńskiego namawiali do poparcia partii swoich sąsiadów, znajomych, rodziny.
- Jesteśmy zdeterminowani, aby za 2 lata wrócić do władzy. Traktujemy państwa, jako naszych ambasadorów. Przekażcie to wszystko dalej, także przy świątecznym stole - apelował poseł Jan Mosiński. Sympatycy PiS zwracali uwagę na konieczność przypominania dokonań rządów Zjednoczonej Prawicy, a więc np. 500+, czy 13 dla emerytów. Obecna na spotkaniu lekarka mówiła, że zawsze, gdy zapisuje swoim pacjentom darmowe leki, tłumaczy im także, że to zasługa PiS.
Co do niekorzystnych dla PiS sondaży, poseł Jan Dziedziczak mówił, że póki co w badaniach zyskują Konfederacja i partia Grzegorza Brauna, a to dlatego, że mają na wszystko proste rozwiązania, bo nigdy nie rządzili Polską.
- Za nami nie stoją wielkie pieniądze TVN i media publiczne, dlatego musimy rozmawiać z ludźmi. Mamy trudniej, więc musimy więcej pracować - dodawał poseł Dziedziczak.
Joanna Lichocka zdradziła dwa punkty, które na pewno znajdą się programie PiS na wybory parlamentarne w roku 2027 (choć nie wykluczyła, że będą one wcześniej). Pierwszy to zakaz pracy lekarzy jednocześnie w państwowej służbie zdrowia i gabinetach prywatnych. Jeśli PiS wróci do władzy, to medycy będą musieli wybrać, gdzie chcą leczyć ludzi - czy w placówkach publicznych, czy u siebie - na swoim sprzęcie. Drugim postulatem będzie dekoncentracja rynku medialnego (media będą w polskich rękach) oraz odbudowa mediów publicznych. Z Leszna do prezesa Kaczyńskiego popłynie też apel o wotum nieufności dla ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, o co prosili obecni na spotkaniu wyborcy.
Warto też podkreślić, że posłanka Joanna Lichocka wchodząc na spotkanie z mieszkańcami Leszna chwaliła miasto: - Leszno pięknieje - powiedziała. A kiedy usłyszała z sali, że miastem rządzi teraz KO, to szybko dodała: - Złoty okres dla Leszna był wtedy, gdy PiS współrządziło miastem i przez 8 lat rządziło w kraju.
[FOTORELACJA]11636[/FOTORELACJA]
[REAKCJA]80901[/REAKCJA]
[ZT]80883[/ZT]
[ZT]80805[/ZT]
[ZT]80808[/ZT]
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz